Max Verstappen w Le Mans? Ford potwierdza rozmowy

Mark Rushbrook, globalny dyrektor Ford Performance, w paddocku WEC w Spa-Francorchamps nie owijał w bawełnę. Tak — Ford i Max Verstappen rozmawiają o Le Mans. I rozmawiają już od ponad trzech lat, od momentu gdy Amerykanie ogłosili powrót do F1 jako partner techniczny Red Bulla. Za pięć dni Verstappen siada do swojego pierwszego 24-godzinnego wyścigu na Nordschleife — a pytanie, czy Le Mans będzie kolejnym przystankiem, jest dziś dużo mniej spekulatywne niż jeszcze tydzień temu.
Co Ford powiedział o Verstappenie i Le Mans
W rozmowie z dziennikarzami w paddocku Spa-Francorchamps, podczas weekendu 6 godzin WEC (8-10 maja 2026), Rushbrook potwierdził rozmowy bez wahania. Pytanie padło wprost — czy są dyskusje o starcie Maxa w hypercarze Forda? Odpowiedź też była wprost.
"Tak, oczywiście. Bardzo chcielibyśmy zobaczyć Maxa w naszym hypercarze. Wiele rzeczy musi się zgrać, żeby to się stało, ale to byłoby coś niezwykłego — dla nas i dla całego sportu." — Mark Rushbrook, global director Ford Performance
Co dokładnie zostało powiedziane: rozmowy trwają od ponad trzech lat — czyli mniej więcej od momentu gdy Ford ogłosił partnerstwo z Red Bullem w 2023 roku jako dostawca jednostek napędowych od 2026. Czego Ford nie obiecuje: udziału Verstappena w debiutanckim sezonie hypercara, czyli 2027. Czego nie wyklucza: startu w trakcie kariery Maxa w F1 lub po niej. "W zależności od kalendarzy, może to być w trakcie [jego kariery w F1] lub i wtedy, i po" — sprecyzował Rushbrook dziennikarzom Sportscar365 i DailySportscar.
Dlaczego nie 2027 — Sargeant, Priaulx i hypercar Forda
Powodów na 2027 jest kilka. Pierwszy — Ford ma już skompletowaną pierwszą trójkę kierowców na debiutancki sezon w klasie Hypercar: Logan Sargeant (były kierowca Williamsa w F1), Seb Priaulx oraz Mike Rockenfeller, czterokrotny mistrz DTM i zwycięzca Le Mans z Audi w 2010 roku. Czwartą obsadę zespół chce ogłosić w czerwcu, na samym Le Mans 2026 — w paddocku mówi się o Matcie Campbellu (Porsche) i Mike'u Conway'u (Toyota WEC).
Drugi powód — sama maszyna. Ford Hypercar bazuje na sprawdzonym chassisie ORECA (platforma znana z LMP2), ale napędzany jest atmosferycznym V8 o pojemności 5,4 litra, zaprojektowanym i zbudowanym całkowicie w domu Forda z technicznym wsparciem Red Bull Ford Powertrains. To jeden z trzech wolnossących silników w klasie Hypercar — większość rywali używa turbodoładowania. Sezon debiutancki to dla zespołu test-bed: uczenie się szybkich okrążeń wśród Ferrari, Porsche, Toyoty, BMW i Cadillaca. Wsadzanie Verstappena do tej szkoły byłoby ryzykowne i marketingowo, i sportowo.
Trzeci powód — kalendarz. Le Mans odbywa się w środku okna F1 (między rundami Kanady a Hiszpanii), a konfliktów dat nawet w 2028 unika się tylko jeśli FIA i FOM podpiną się elastycznie pod kalendarz WEC. Historycznie udaje się to rzadko — Alonso wygrał Le Mans 2018 dzięki temu, że zbiegło się z weekendem po GP Kanady, a nie podczas niego.
Logikę partnerstwa Ford–Red Bull widać już na kierownicach 2026 — silniki RBPT-Ford są obecne w nazwie i logotypach całego paddocku. Fani, którzy chcą chodzić w barwach układu z Maxem za sterami, mają teraz pełną tegoroczną kolekcję Red Bull Racing do wyboru — od czapek Verstappena po team-wear z nowym brandingiem.
Verstappen w endurance w 2026 — od NLS po 24h Nürburgring
Le Mans to nie jest u Maxa pomysł z dziś. W praktyce ostatnie półtora roku to systematyczne budowanie endurance-CV.
Wrzesień 2025: debiut w Nürburgring Endurance Series (NLS) w Ferrari 296 zespołu Emil Frey Racing. Wygrana w pierwszym wyścigu GT3 — ostry sygnał, że to nie marketing.
Marzec 2026: NLS2 w Mercedes-AMG GT3 pod własnym banerem Verstappen Racing — czterogodzinny wyścig na Nordschleife jako forma kalibracji przed głównym wydarzeniem.
14-17 maja 2026: debiut w 24h Nürburgring. Verstappen Racing #3, Mercedes-AMG GT3 Evo w czerwono-niebieskiej liverii Red Bulla. Skład: Verstappen plus trójka pro driverów z mistrzowskim doświadczeniem GT3 — Dani Juncadella, Jules Gounon i Lucas Auer. Główny wyścig startuje w sobotę 16 maja o 15:00 lokalnego czasu (CEST — ten sam co polski).
Liczba, która mówi wszystko: po raz pierwszy w 54-letniej historii imprezy weekendowe bilety wyprzedały się w całości. ADAC, organizator, musiał wydać komunikat — w sobotę nie będzie żadnej sprzedaży biletów w kasie. Organizatorzy przyznali wprost: efekt Verstappena.
Dlaczego Mercedes-AMG, a nie Ford? Rushbrook odpowiedział na to spokojnie. "Wolelibyśmy widzieć naszych kierowców w Fordach. Rozumiemy, dlaczego tak się stało — kochamy jego pasję, kochamy to, że jest wyścigowcem. Teraz to dla niego właściwy program. Ale chcielibyśmy zobaczyć go w Fordzie w świecie sportscar racing w którymś momencie." Innymi słowy — żadnego dramatu, normalne życie zawodowego sportowca.
Niezależnie od tego, czy chodzi o GT3 czy o hypercar, endurance racing rządzi się inną fizyką niż F1 — temperatury w bolidzie, traffic management, zarządzanie zmęczeniem przez 24 godziny non-stop. Najbardziej doświadczeni z grupy Verstappena to nazwiska z dorobkiem WEC i 24h Spa. Scenę top-class WEC budują dziś też ekipy takie jak Toyota Gazoo Racing, dominująca w klasie Hypercar od kilku sezonów i absolutny punkt odniesienia dla Forda w 2027.
Kibic, który czyta o Maksie szykującym się do 24-godzinnego wyścigu na Nordschleife i sam czasem siada do gokarta albo bierze udział w trackdayach, wie że ekwipunek to nie jest detal — to wybór między bezpieczeństwem a kompromisem. Sparco, OMP i Alpinestars to nazwy, które obsługują tę samą filozofię od dekad — od kartingu juniora po szczyt amatorskiej rajdówki.
Co to znaczy dla przyszłości Maxa w F1
Wątek Le Mans nigdy nie pojawiałby się tak głośno, gdyby sam Verstappen nie zostawiał uchylonych drzwi do innej rzeczywistości.
Pod koniec marca 2026, po GP Japonii (skończonym dla Maxa na P8), w głośnym wywiadzie dla BBC Sport w Suzuce powiedział wprost: zastanawia się nad odejściem z F1 na koniec sezonu, jeśli charakter tej dyscypliny mu się nie poprawi. Nazwał nowe przepisy "anti-driving". Wcześniej, w testach przedsezonowych, ochrzcił F1 mianem "Formuły E na sterydach". W trakcie samego weekendu w Suzuce porównał wyprzedzanie do "Mario Kart" — bo bateria wyczerpywała się przed końcem prostej i tracił 50 km/h na rywali tuż po manewrze.
Twardy fakt z kontraktu: umowa Verstappena z Red Bullem wiąże go do końca 2028, ale zawiera klauzule wyjścia (ESPN potwierdza istnienie klauzuli wpisanej z myślą o przepisach 2026). To najgorszy start sezonu w karierze Maxa od czasu jego debiutu w F1.
ALE — Miami pokazało nadzieję. Verstappen wykwalifikował się z pierwszego rzędu, skończył wyścig na P5 (najlepszy wynik sezonu) i przyznał, że auto wreszcie wraca w okno działania. Red Bull wyraźnie odbija się od dna pierwszych trzech GP. Szef zespołu Laurent Mekies sumuje sprawę bez owijania w bawełnę: jeśli zespół da Maxowi szybkie auto, ten znowu będzie szczęśliwy.
W tle: według źródeł ESPN, Verstappen bardziej skłania się do sabbatical niż retirement. Różnica jest fundamentalna. Sabbatical pozwala wrócić. Pozwala na Le Mans. Pozwala na 24h Nürburgring co rok. Pozwala na Formula E albo NASCAR czy IndyCar jednorazowo. Pozwala na wszystko, czego F1 mu dziś nie daje — kontrolę nad bolidem, swobodę kalendarzową, możliwość prowadzenia czegoś, co naprawdę go bawi. Pełna emerytura w wieku 28 lat z czterema tytułami WDC w kieszeni byłaby nadgorliwa; sabbatical to opcja dorosła.
F1 drivers w Le Mans — Hulkenberg, Alonso i marzenie Maxa
Verstappen nie byłby pierwszym aktywnym kierowcą F1, który wygrałby Le Mans. Lista jest krótka, ale prestiżowa.
Nico Hulkenberg, 2015. Niemiec — wtedy kierowca Force India w F1 — pojechał w Porsche 919 Hybrid w klasie LMP1 razem z Earlem Bamberem i Nickiem Tandym. Wygrali ogólnie. To była demonstracja, że łączenie F1 i Le Mans jest realne, jeśli kalendarz daje okno czasowe. Hulkenberg do dziś pozostaje w stawce F1 (Sauber w sezonie 2026).
Fernando Alonso, 2018 i 2019. Dwa zwycięstwa z Toyotą Gazoo Racing w klasie LMP1, w teamie z Sebastienem Buemim i Kazukim Nakajimą. Pierwsze przyszło jeszcze w trakcie ostatniego sezonu Alonso w McLarenie F1. Drugie — w "sabbatical year". Hiszpan jest do dziś jedynym aktywnym kierowcą F1, który wygrał Le Mans dwukrotnie z rzędu.
Co ciekawe — Verstappen miał oryginalnie wystartować w Le Mans już wcześniej, razem z Alonso i własnym ojcem Josem. PlanetF1 ujawnił ten plan jeszcze w 2024 roku. Trójka miała stworzyć team na 24-godzinnym wyścigu na Circuit de la Sarthe. Plan upadł, gdy Jos Verstappen zrezygnował z własnego udziału, tłumacząc, że to nie jego moment. Max sam wówczas dla mediów potwierdził: bez ojca po jego stronie projekt traci sens.
Dla kierowców F1 Le Mans to mniej kwestia "czy", a bardziej "kiedy". 24-godzinny wyścig na Sarthe to test innej dyscypliny — wytrzymałości fizycznej, koncentracji przez noc, taktyki strategicznej rozłożonej na 24 godziny zamiast 90 minut. Czterokrotny mistrz F1 może chcieć takiego testu — historia mówi, że to nie tylko ego, to też naturalna ewolucja kariery wyścigowej.
Najczęściej zadawane pytania o Verstappenie i Le Mans
Czy Verstappen pojedzie w Le Mans w 2027?
Nie. Ford oficjalnie wykluczył udział Maxa w debiutanckim składzie hypercara w sezonie 2027. Potencjalny start jest możliwy w 2028 lub później — w trakcie kariery Maxa w F1 lub po niej.
Co to jest klasa Hypercar w WEC?
Top-tier klasa World Endurance Championship od 2021. Rywalizują w niej Toyota, Ferrari, Porsche, BMW, Cadillac, Peugeot, Alpine i (od 2027) Ford. To jedyna klasa walcząca o ogólne zwycięstwo w 24h Le Mans.
Kto z aktywnych kierowców F1 wygrał Le Mans?
Nico Hulkenberg (Porsche 2015) i Fernando Alonso (Toyota 2018 i 2019). Verstappen byłby trzeci na tej liście — jeśli zdecyduje się na start.
Gdzie oglądać 24h Nürburgring 2026 z Verstappenem?
Wyścig startuje w sobotę 16 maja o 15:00 lokalnego czasu (CEST, ten sam co polski). Pełna transmisja na Red Bull TV i kanale Red Bull Motorsports na YouTube.
Czy za rok będziemy pisać o Verstappenie w Fordzie na Circuit de la Sarthe, czy o jego powrocie do walki o WDC w nowym Red Bullu? Najbliższe miesiące — Kanada, Monako, Barcelona, Silverstone — pokażą, w którą stronę Max pcha swoją własną historię. Jedno jest pewne: tej historii nie da się dziś streścić w jednej dyscyplinie.
