Silniki F1 w kolejnym cyklu: turbodoładowane V8 z hybrydą, wariant wolnossący odrzucony

Fot. Andy Hone / Audi Motorsport AG
Formuła 1 nie wróci do wolnossącego V8. FIA i producenci jednostek napędowych porozumieli się co do głównych założeń kolejnego cyklu przepisów silnikowych. Zostaje turbodoładowanie i hybryda, tyle że w prostszej i lżejszej formie. To na razie ramy, nie gotowy regulamin, więc szczegóły mogą się jeszcze zmienić.
Jaki silnik ma dostać Formuła 1 w kolejnym cyklu przepisów?
Nowa jednostka to 3,0-litrowe V8 z turbodoładowaniem. Ma być bliższa tradycyjnej koncepcji silnika wyścigowego. Kompletna jednostka napędowa ma ważyć co najmniej 50 kg mniej niż obecne.
Obecnie F1 korzysta z turbodoładowanych V6. Stosuje je od 2014 roku, kiedy wprowadzono przepisy hybrydowe. Wolnossące V8 jeździły w stawce w latach 2006-2013. Wcześniej w tym roku prezydent FIA Mohammed Ben Sulayem zapowiedział powrót F1 do V8 najpóźniej w 2031 roku. Producenci w większości przyjęli ten pomysł z zadowoleniem.
„Kochamy V8. Dla nas to rasowy silnik w duchu Mercedesa, wysokoobrotowy”, mówił wtedy szef zespołu Mercedes Toto Wolff.
Rozmowy wciąż trwają. FIA będzie dalej spotykać się z producentami, żeby dopracować pozostałe szczegóły. Każda zmiana w przepisach silnikowych musi też przejść oficjalny proces zatwierdzania.
Dlaczego odrzucono wolnossące V8?
Jedną z kwestii, które najbardziej podzieliły producentów, było zachowanie turbosprężarki. Rozważano też silnik wolnossący. O decyzji przesądził między innymi hałas. Wolnossące 3,0-litrowe V8 przekroczyłoby limity na części obecnych obiektów F1.
Ograniczenia emisji hałasu obowiązują m.in. w Melbourne, Miami, Madrycie, Singapurze, Baku i Las Vegas. Według źródeł znacznie głośniejsze samochody mogłyby tam stworzyć trudności nie do pokonania, a nawet zagrozić niektórym wyścigom.
Stąd kompromis w postaci mniejszej turbosprężarki. Silnik ma brzmieć wyraźnie głośniej niż obecne jednostki, ale bez przekraczania limitów hałasu obowiązujących na części torów.
Ile mocy elektrycznej zostanie w nowej jednostce?
Elektryfikacja zostaje, choć w mniejszej skali. Przepisy mają przewidywać uproszczony silnik elektryczny o mocy 100 kW. W obecnej generacji jednostek napędowych to 350 kW. Chodzi o utrzymanie powiązania technologicznego z motoryzacją drogową bez złożoności dzisiejszych konstrukcji.
Obecne silniki też przejdą zmiany. Podział mocy między część spalinową a elektryczną wynosi dziś 50/50, a do 2028 roku ma się zmienić na 60/40. Ma to ograniczyć potrzebę oszczędzania energii na okrążeniach kwalifikacyjnych.
Co zastąpi DRS przy wyprzedzaniu?
DRS był używany do końca sezonu 2025 i nic nie wskazuje, by miał wrócić. Rozważany jest system push-to-pass podobny do stosowanego w IndyCar. Kierowca mógłby w określonych warunkach czasowo zwiększyć moc.
Według Crash.net nowy tryb nie odbiega znacząco od obecnego trybu boost w samochodach z 2026 roku. W sprawie push-to-pass FIA i producenci muszą jeszcze osiągnąć ostateczne porozumienie.
Kiedy nowe silniki mogą zadebiutować?
Termin wprowadzenia nowych przepisów pozostaje otwarty. Według źródeł w grę wchodzi 2030 lub 2031 rok. Debiut w 2030 roku skróciłby obecny cykl techniczny o rok.
Producenci podkreślają, że ostateczne szczegóły są im potrzebne jeszcze przed końcem tego roku.
